• przeciw

    Godziłyśmy się na to ,bo dobrze płacili , tak mówią same skarżące się . Więc w czym rzecz . Wykształcone ,świadome , w wielkim mieście kobiety nie potrafią same rozwiązać problemu . Okazał bym zrozumienie w przypadku zahukanych ,pochodzących z ciemnej prowincji dziewczyn . Ten przypadek świadczy o słabej zaradności , stanowczości i kreatywności pań . Poza tym są środki prawne . Najważniejsze jest to że jak ktoś tak robił to szłyście na policję, zakładałyście sprawy w sądach żeby im nosa utrzeć. Nie siedziałyście cicho jak myszki pod miotłą... to się liczy. Darling, to jest zwyczajne zwracanie się do obcych w Londynie, sieroty naprawa uszkodzonych wodociągów  płaczące że im to przeszkadza pojęcia o angielskim i rozmawianiu pojęcia nie mają :)) "Sweatheart" raczej używają starsze osoby. Strzelają focha i są prześladowane bo poszły prosić o pracę w barze w Soho należącym do ruskiej mafii  jeśli nie chcecie być non stop traktowane jak popychadło, to trzeba w końcu zaprotestować, zamiast milcząco godzić się na poniżanie.

    Polski pracodawca to nie jest cywilizowana istota i gwarantuję wszystkim, że przeciętny zatrudniający to jest Janusz w kształcie piłki z wąsem, aczkolwiek są oczywiście wyjątki od tej reguły.

    Jeśli wali jakieś seksistowskie uwagi, a nikt nie protestuje, to w jego małym mózgu rodzi się sygnał, że wszystko jest w porządku. No jak nie zgłasza uwag, to wszystko gra hehehehe.

    Powiem tak: współpracuję z mężczyznami i z kobietami i jakoś nie widzę różnic "płciowych" pomiędzy kwalifikacjami jednych i drugich. Oczywiście, jestem świadom tego, że moje koleżanki/partnerki/współpracowniczki czasem stykają się z jakimiś żenującymi seksistowskimi uwagami - tyle, że nie chciałbym być w skórze tego, kto by sobie na takie numery pozwolił. Bo zostanie wciągnięty jamą ustną, przeżuty i wypluty. 

    Te historie, opisywane w artykule, dotyczą kobiet, które z różnych powodów nie zgłaszają, że coś im się nie podoba. No sorry, ale milczenie w tym przypadku oznacza zgodę. Dopóki nie wezmą się w garść, to nie będą szanowane. I nie ma co ukrywać, że w gastronomii podstawową cechą ocenianą u osób płci żeńskiej przy zatrudnieniu jest atrakcyjność.

    Dlaczego żadna z tych pań się nie zbuntuje, tylko wylewa swoje żale dla Gazety Wyborczej? Może ma to i jakiś sens terapeutyczny, ale w czym pomaga jej i osobom wykonującym ten sam zawód?

    Albo wreszcie te babki z gastronomii zaczną mówić jednym głosem, albo będą przez całe życie wykorzystywane. Gratuluje znajomości terenu. Tymczasem w PL to właśnie faceci się nagminnie dyskryminowani z każdego możliwego powodu. W PL jesteś za stary, za dużo umiesz, w danym wieku nie masz doswiadczenia odpowiedniego bo nie jesteś dyrektorem międzynarodowej korporacji, jesteś facetem to źle bo firma dla kobiet etc. Najlepiej to przyjmować praktykantki studentki, które nic nie wiedza, nie znają spraw oczywistych i im nie płacić- tak wygląda polski biznes, a potem płaczą że nie zarabiają :P Wszędzie prawo do wszystkiego mają kobiety, a zwykły facet może spadać. Seksizm w czystej postaci. Lepiej siedzieć w Londynie i mieć szklany sufit albo samemu coś zacząć robić i się rozwijać-w Polsce niestety nie ma szans na nic jeśli nie jest się budowlańcem albo informatykiem. A przecież w Londynie mając taki zawód można daleko lepiej się ustawić

    To żart oczywiście, wasz brak szacunku do samych siebie to jakaś masakra.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :